piwa z grudnia 2011
Przyznam szczerze, że wpisem o piwach świątecznych miałem nadzieję zamknąć rok 2011, a tu trochę niespodziewanie pojawiło się kilka do degustacji (pod koniec Świąt i w Sylwestra). Ogólnie mam teraz fazę na poznawanie nowych smaków i testowanie kolejnych marek. Tym razem zestaw dość nietypowy, a może nawet chwilami zaskakujący.
Maćkowe Piwo Miodowe – tutaj akurat bez rewelacji. Lekko wyczuwalny posmak miodu, dobrze gazowane. Regularnie je kupuję ze względu na zamiłowanie partnerki do miodniaków – oczywiście pomagam jej tylko w piciu, bo nie zawsze może poradzić sobie z całą butelką:)
Wiśnia w Piwie – niby ok, smakuje trochę jak przeciętny miks piwa z sokiem wiśniowym. Podchodziłem dwa razy do tego piwa (pierwszy raz na imprezie OpenReaktor), drugi raz przed Nowym Rokiem i mnie nie przekonało.
Aecht Schlenkerla rauchbier märzen – tak, to chyba najdziwniejsze piwo, jakie do tej pory piłem. Wędzone! A właściwie o aromacie wędzonki, tak intensywnym, że wytrzymałem dwa łyki. Myślałem, że to tylko dla twardzieli bez poczucia smaku i zapachu. Po dłuższym zastanowieniu jednak stwierdzam, że coś w tym piwie jest. Jednocześnie odpychającego i przyciągającego. Na pewno do niego jeszcze kiedyś wrócę.
St. Georgen Bräu, DoppelBock Dunkel – nieco słodki, lekki, karmelowy, mocno przepalany smak. Jeśli ktoś chce zaczynać przygodę z doppelem, to będzie to bardzo dobry wybór. Piwo mi smakowało, jednak nie rzuciło na kolana. Dobre, ale nie wyróżniające się niczym poza lekkością. Jak przez przypadek kiedyś na nie trafię znowu, to pewnie kupię.
Franziskaner-Bräu, Hefe-Weissbier Dunkel – jedno z moich ulubionych piw i marek. Po prostu to jest mój smak. Ciemny pszeniczniak – polecam. Kupuję regularnie.
Kilkenny – jedno z lepszych (w moim rankingu) piw typu Irish red ale – butelkowe dobre, ale podobno najlepsze „z kija” w Irlandii. Cóż, chyba będzie się trzeba na nie wybrać:)

