o browarze Ciechan słów kilka

Na wstępie nadmienię, że piwo Ciechan pijam od wielu lat i raczej wiele się w tej kwestii nie zmieni w najbliższym czasie. Niemniej browarnictwo – jak każda inna branża – raz na jakiś czas jakąś aferkę musi mieć.

zmiana-etykiety-ciechan

I tutaj od razu przejdę do clue – na kilku forach oraz pod filmem Tomka Kopyry trwa w najlepsze lincz na Ciechanie. Wg tych relacji producent zmienił logo piwa wyrzucając z niego nazwisko piowara, który opracował recepturę tego trunku oraz wygrał konkurs organizowany przez browar (nagrodą m.in. w konkursie było możliwość uwarzenia tego w browarze).

Patrzę przez pryzmat przeszłości

Pamiętam, jak ładnych kilka lat temu kupiłem kilka porterów Ciechana – limitowana, numerowana edycja w krzemionkowych butelkach. Pełen wypas, piwo ciemne, więc długo mogło leżakować i w końcu ostatnią z butelek miałem okazję skosztować całkiem niedawno, z powodu dobrej, osobistej okazji.

Pamiętam również akcje Ciechana na Wykopie – dobre wykorzystanie jakieś aferki, w której po raz enty użytkownicy wkurzali się na ekipę Wykopu za jakieś zmiany. Nikt już nawet nie pamięta jak to się zaczęło. Browar wpisał się w nurt i zrobił fajną akcję marketingową.

Piję Ciechana na co dzień. Lubię pszeniczniaka i miodowe. Po prostu smakują mi te piwa. Czy kolejna aferka to zmieni? Nie sądzę.

Aferki mają to do siebie, że często mówi tylko jedna strona

I podobnie jest tutaj. Nawet, jeśli Browar odpowiada, to ma problem z przebiciem się przez falę hejtu. Opieranie się na relacjach jednej strony nigdy nie było przesadnie rozsądne – niezależnie od racji i fakapu drugiej strony. Nie bez znaczenia jest termin rozpoczęcia aferki. Początek weekendu to idealna pora – ludzie przez weekend się ponakręcają, a w nowym tygodniu, nawet jeśli Ciechan będzie miał rację, to niesmak pozostanie.

Co z tego wyniknie?

Najprawdopodobniej nic. Jeśli wina faktycznie leży po stronie Ciechana, to przeprosi i rakiem wycofa się z pomysłu lub powie, że społeczność błędnie zrozumiała. Ewentualnie uderzy się w pierś i z otwartą przyłbicą przyzna się do błędu oraz go naprawi. Czy za miesiąc ktoś będzie o tym pamiętać? Pewnie nie, no może poza grupką najbardziej zainteresowanych osób.

Zaś tym, którzy chcą sobie wyrobić zdanie – proponuję napić się schłodzonego Ciechana, poczekać 1-2 tygodnie i poszukać informacji o rozwiązaniu konfliktu. Wtedy może się wyklaruje sytuacja i znajdzie (lub nie) rozsądne rozwiązanie.

Jeśli Ci się podoba, to podziel się: